Zdradzona przez Paulo Coelho

unsplash.com

Po paru latach spokojnego, aczkolwiek dorywczego związku, jeden miły, starszy Pan przeszył me serce na wskroś.  Bez słowa uprzedzenia, przeżuł, wypluł i spuścił w muszli. I za co to wszystko ja się pytam?!

Zacznijmy od początku, bo owe „Zdradzanie” zaczęło się niemal od pierwszej strony książki. Już na wstępie poznajemy 31-letnią Lindę, która niczym marudzące dziecko bez poobiedniej drzemki, nagle poczuła, że jej życie nie ma sensu. Podejrzewając u siebie początki depresji, robi w internecie test. Parę kliknięć i może odetchnąć z ulgą – nie jest chora (brawa dla wirtualnych lekarzy!).

Skoro nie jest chora to co jej jest? I jak znów przywrócić sens swemu cudownemu życiu?

Rozumiem, że zdarzają się takie chwile kiedy nie wiemy co jest nie tak, ale jednocześnie czujemy niedosyt, niemoc, chęć zmian i wyrwania się z marazmu. Niestety Paulo ubiera to wszystko w tak płytkie zdania, że zaczynamy się zastanawiać czy to beznadziejnie rozpisana postać, która miała być „głęboka”, ale się nie udało, czy może jednak celowy zabieg i ukazanie powierzchowności ludzkiej natury? No dobrze, dobrze, kobiecej natury.

„Zdrada” jest najnowszą książką Coelho i wydawać by się mogło, że napisana została w podobnym stylu co poprzednie lektury. Niestety nic bardziej mylnego.

Pytam go, czy wszyscy zachowujemy się tak samo.

– To znaczy jak?

Raz jesteśmy w doskonałym humorze, innym razem wpadamy w rozpacz.

– Chyba tak. Cały czas kontrolujemy się, żeby nie uwolnić potwora, który czai się w ukryciu.

Każdego dnia spotykają nas sytuacje, które wywołują w nas tak silne emocje, że niemal niemożliwe jest kontrolowanie własnych wybuchów złości. A kontrolować niestety się trzeba i, co więcej, wypada. Nie pobijemy przecież nikogo tylko dlatego, że wstaliśmy rano lewą nogą, mąż nas nie rozumie a ekspedientka w sklepie spojrzała na nas krzywo? A może jednak…? Książka poprzeplatana jest (z tym się nie kłócę) mądrymi i trafnymi spostrzeżeniami, jednakże w zestawieniu z postacią Lindy, której historia, być może z powodu swojej okrojonej wersji, nie jest w stanie obudzić we mnie empatię, nijak mają się do opowiadanej historii. Mamy do czynienia z pięknymi, smutnymi zdaniami, które po wykreśleniu fabuły, spokojnie mogłyby posłużyć jako prezent w postaci zeszytu z „cytatami na każdy dzień”.

Jesteśmy zwierzętami, dlatego trudno zrozumieć nasze zachowanie.

Piękne usprawiedliwienie własnego zachowania (miejsce na oklaski). Jesteśmy zwierzętami, więc bez oporów możemy rozbijać rodziny, wsadzać innych za kratki, zdradzać mężów i porzucać dzieci. To takie proste. Coleho jednak posuwa się jeszcze dalej:

Przeżyłam przygodę, złamałam tabu, zdobyłam nowe doświadczenia seksualne, poczułam radość. (…) Zrobiłam sobie prezent, na który zasłużyłam po latach dobrego zachowania.

Mam nadzieję, że żadna zamężna kobieta nie weźmie przykładu  z tej Pani.


zmiana.

Od strony 196 ze zdziwieniem obserwujemy jak bełkot głównej bohaterki zmienia się w całkiem trafną konkluzję. Trzeba było czekać ponad 3/4 książki, by złość, którą początkowo czujemy do XX zamieniła się, no okej, może nie w sympatię, ale w… zrozumienie? Współczucie?

Żałuje, że główna postać nie była bardziej zarysowana a jej uczucia zanalizowane dogłębniej. Może dzięki temu bardziej potrafilibyśmy wczuć się w jej sytuację i nie wydawałaby się ona nam aż tak bardzo groteskowa. Nie ukrywam, że problem poruszony w lekturze jest ważny, jednak na tak niewielu stronach jakie proponuje nam Coelho, finał powieści nijak się nie ma do przedstawionej historii.

Moim ulubionym momentem, dzięki któremu mile będę wspominać chociaż fragment książki, jest wypowiedź męża Lindy, który doprowadził mnie do łez swoją Miłością, przez duże „M”.

(…) Moim obowiązkiem jest starać się zasłużyć na twoją miłość. (…) Kocham cię i zrobię wszystko, absolutnie wszystko, żeby tylko zatrzymać cię przy sobie. (…) Nigdy nie stanę na drodze twojemu szczęściu. (…) Twoja obecność to dla mnie błogosławieństwo. 

Czy takie zachowanie miałoby miejsce w prawdziwym życiu? Nie wiem czy istnieje uczucie, które przetrwa WSZYSTKO, jednak po „Zdradzie” wiem, że chcę się o tym przekonać.

*Cytaty z książki P. Coleho, Zdrada, Wyd. Drzewo Babel, Warszawa 2014.

 

5 myśli na temat “Zdradzona przez Paulo Coelho

  1. ,,Jesteśmy zwierzętami, dlatego trudno zrozumieć nasze zachowanie”- ten cytat zapadnie mi na długo w pamięci i przyznam, że po jego przeczytaniu trudno było skupić mi się na dalszym czytaniu recenzji.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  2. Świetny, bardzo ciekawy post!! Gratulacje! 🙂
    No właśnie…. Czy zdradę można w ogóle wybaczyć? Można stwierdzić, że jak zdarzyła się jedna moga być kolejne. Wiemy przecież, że grzech kusi…

    Będę odziwiedzać częściej 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s