Spokojnie kotku. To tylko PMS

Czy kiedykolwiek pomyślałeś, że mieszczę w sobie tak wiele emocji?

Wstaję jak zwykle za późno. O minutę. O jedenaście. O dwie godziny. Przez zaspane, małe oczka widzę tylko pół świata i czuję, zaspanym jeszcze sercem, połowę miłości do Ciebie. Chwila. Zaraz się rozkręcę. Chyba (jeśli będziesz miał szczęście).

Nie lubię rano zbyt wiele mówić a każde „nie zrobienie mi kawy”, „nie zrobienie mi śniadania”, „nie podziękowanie mi za ewentualne zrobienie śniadania Tobie”, traktuję jako atak na własną osobę. Dobrze, że nie wyszedłeś do pracy bez pożegnania. Wtedy byłby młyn. Poranny młyn. O ile bym Ci powiedziała oczywiście, że coś jest nie tak.

Wychodzę do pracy i już w drodze na autobus przykro mi z powodu porannych niedomówień, niedopowiedzeń, niedociągnięć emocjonalnych. Miłość i radość w stosunku do Twojej szanownej osoby, zaczyna spływać po mnie od samego czubka głowy, po małe, pikające serduszko aż po obcasy nowych butów. Żałuję poranka. Bardzo. Rzewnym smsem płaczę niemal, płaczę bezgłośnie acz czytelnie i błagam o wybaczenie. Kobietą jestem przecież, no!

Po trzydziestu dwóch minutach czekania na odpowiedź, czarne myśli zaczynają pojawiać się nad duszą zbłąkanego dziewczęcia. Jak można trzymać kobietę tak długo w niepewności?!

-Nie, nie, nie, spokojnie, trzeba dać sobie przestrzeń, czas, nie można się narzucać i panikować – panienko! Ej, a tak w ogóle to nie chcę być panienką! Następny powód do rozmyślań, proszę bardzo, na zawołanie niemal!

Nie. Wszystko jest jednak okej, dobrze, w najlepszym porządku. Przepracuję te osiem godzin i potem wrócę wcześniej żeby ugotować mu obiad. Należy mu się przecież. Usmażę mięso, dużo mięsa, bo on jest prawdziwym samcem a poza tym dobrego mięsiwa nigdy nie odmówi.

Smutno mi.

„Nie wiem o co mi chodzi, ale chodzi mi o to bardzo mocno.”

Nakręcona przypływającą radością wizji gotowania dla Mojego Mężczyzny, idę dziarskim krokiem do mięsnego. Wybieram najlepsze kąski i nie zrażam się prawie wcale komentarzami ekspedientki, że przez takie jak ja kolejka w sklepie się robi, aż po same drzwi.

Rzucam się w wir gotowania, smażenia, krojenia, duszenia, siekania, mieszania, doprawiania i odcedzania. Nucę cicho „aj low ju bejbe” i próbuję czy aby przypadkiem nie przesoliłam kurczaka. Pieprzę go.

Czekam.

Czekam.

Czekam lekko podirytowana.

Dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili wyłania się On. Zrzuca buty i kurtkę, całuje, przytula, komplementuje. Moja miłość znów chwilowo zamieniła się w lekką chandrę, ale oddycham głęboko i próbuję przeczekać.

-Podano do stołu, kochanie.

Po niecałych pięciu minutach nie ma nic na talerzu. Podziękował. Pocałował. Ale… zaraz, chwila.. Nie powiedział, że mu smakowało. Chęć dania mu w pysk, obrażenia się i rozpłakania mieszają się ze sobą niemiłosiernie. Co wybrać? Którą ścieżką podążyć? Ach, te wybory. Wychodzę na balkon i stoję chwilę na zimnym wietrze. Wdech, wydech, wdech, wydech.

No dobrze, tym razem Ci się upiekło, misiu. Kocham Cię.

 

 

20 myśli na temat “Spokojnie kotku. To tylko PMS

  1. Bywa i tak 🙂 Mój to wiecznie powtarza, że ja mam PMS cały miesiąc, ale aż takich odlotów nie mam. Albo może tego nie zauważam 😉

    Swoją drogą, tak w kwestii tej ostatniej sytuacji – faktycznie lubię usłyszeć, że jedzenie smakowało. Co prawda nie przeżywam, gdy słowem się nie odezwie, ale za to irytuje mnie, że kiedy on podaje do stołu, ledwo zbliżę widelec do ust on już wlepia we mnie oczy i: „no i? no i?” 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. haha, dokładnie 😀 Mój też mówi, że chyba mam okres cały czas (myśli, że napięcie to przez okres a nie PMS…. faceci…). Może i ma racje, że czasem przesadzam, więc ile mogę to trzymam emocje na wodzy, ale pewnie sama wiesz że bywa z tym ciężko ^^

      Polubione przez 1 osoba

  2. Hahaha uśmiałam się czytając ten tekst. Szczególnie fragment o tym, że nie wiem o co mi chodzi, ale bardzo mocno mi o to chodzi. Dodam, że u mnie wiąże się to z ,,mam ochotę na coś, nie wiem na co, ale jak mi tego nie dasz to lepiej pakuj walizki” 😛

    Polubione przez 2 ludzi

  3. ŚWIETNY TEKST! Troszeczkę przerysowany momentami, ale dokładnie takie jesteśmy. My, kobiety! Drobna sprawa może nas dobić. Drobny gest czy słowo, może wprawić nas wtedy w radochę. Ciężkie życie z nami, ale jakże barwne! Uśmiałam się niesamowicie! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s