Zaczepiają mnie starsi ludzie

Nie wiem jak to jest, ale z kilkudziesięciu osób w autobusie rozgadane babcie i dziadkowie na towarzyszkę podróży wybierają sobie właśnie mnie.

Nie opowiadaj nam bajek!

Pomoże mi Pani usiąść na siedzeniu? – słyszę zza pleców lekko zdyszany, damski głos. Odwracam się i widzę piękną, starszą kobietę, modnie ubraną z naręczem szczypiorku w ręce. – Oczywiście. – odpowiada dobrze wychowana młoda dama, czyli ja. Po chwili podtrzymywania kobiety za ramię i próby usadzenia jej na miejscu, cel zostaje osiągnięty. Ona zadowolona, ja także. – Ale te siedzenia dla starszych robią wysoko. Nie ma się jak wspiąć. I nawet żadnej rączki do podtrzymywania się nie ma. – mówi w moją stronę kobieta. Uśmiecham się do niej, ale nie komentuję. Nie bardzo wiem co rzec poza standardowym „mhm”. – A do kogo jest skierowany napis na pani torbie?  – wyrywa mnie z zamyślenia pytanie mojej towarzyszki podróży. Szybko próbuję ogarnąć jeszcze nie obudzony umysł i przypomnieć sobie jaką torbę wzięłam dziś ze sobą. Patrze w dół, czytam i mówię: – Do nikogo. Wolę zachować ostrożność. Nigdy nie wiadomo kiedy jakaś starsza Pani da Ci umoralniający wykład, nawet jeśli chodzi o napisy na płóciennych torbach. – Jak to do nikogo?! – oburza się kobieta. – Człowiek zawsze chce coś przekazać. – twierdzi. Akurat moja torba została zakupiona po festiwalu teatralnym w ramach pamiątki i… po prostu mi się spodobała. Tak samo jak widniejące na niej hasło: „Nie opowiadaj nam bajek”. – Myślę… – duma kobieta – …że to Pani hasło jest skierowane do profesorów z uczelni, prawda? Żeby nie opowiadali na wykładach bajek, bzdur, banialuków… – czeka na moją reakcję. – Dokładnie tak. – odpowiadam z uśmiechem i nie dodaję, że czasy studenckie już dawno za mną. – Tu wysiadam, do widzenia! – krzyczę i wychodzę z empeka a kobieta miło macha mi na pożegnanie.

 Ponętna podróż

Siedzę z tyłu, na samiutkim końcu, by w spokoju kontemplować mało ciekawe widoki za oknem. Moje umysłowe rozluźnienie idzie mi na prawdę dobrze, do czasu aż do empeka wchodzi siwy Pan z neseserem w ręku. Wokół miejsca dostatek, jednak i on postanowił zająć siedzenie na końcu, z dala od reszty pospólstwa. Usiadł jedno miejsce dalej i wymownie spogląda na torebkę, która zahaczała o miejsce obok mnie. Cóż, może jednak Pan miał ochotę akurat na miejsce zajmowane przez moją torbę? Kto tam go wie. Zdejmuję więc bagaż z siedzenia i kładę go sobie na kolanach. – Nie trzeba było. – słyszę z lewej strony. – Miejsca dosyć w autobusie. -To akurat widzę. – pomyślałam. – Ależ Pani ładna… – zaczyna swoje wynurzenia Pan Dziadek. – Och… To ja może opowiem Pani kawał? Tylko trzeba się skupić nieco żeby załapać. – dodał szybko. – Jasne, proszę mówić. – odpowiadam z uśmiechem. No i po chwili usłyszałam żart, ZROZUMIAŁAM go nawet, salwą śmiechu nie wybuchnęłam, bo był słaby, ale rozmówca zadowolił się moją nieco przerysowaną gorliwością i zadowoleniem z wypowiedzianego dowcipu. W nagrodę dodał, że jestem ponętną dziewczyną, tylko on taki starawy już… Chwila – i już go nie było.

elderly-811756_640
fot. pixabay.com

Do odpowiedzi nr 17!

Wracam z uczelni do domu. Bus prawie pełny, ale jako ‚Dziewoja Posiadająca Farta W Życiu’ zajmuję jedno z dwóch wolnych miejsc. Gapię się w okno i próbuję nie zasnąć (już raz mi się zdarzyło i prawie przejechałam moje miasto – nie polecam). Tym razem jednak, moje ewentualne pochrapywanie nie miałoby racji bytu, gdyż do busa wsiadł mężczyzna przed 50-tką, zajął miejsce obok mnie i z marszu zaczął: – Pani to jest jedną z tych osób co lubią rozmawiać w autobusach czy wolą nie wdawać się w dyskusje? – pyta prosto z mostu. – Y… To zależy od nastroju… – odpowiadam, w moim mniemaniu, dyplomatycznie. – Ma Pani rację. Ale ja widzę, że z Panią to się da pogadać. Ja o tej porze często jeżdżę i niektórzy nie mają chęci do mnie gęby otworzyć. Tacy są. – żali się mężczyzna, a ja powtarzam sobie w głowie kilka razy pod rząd: „bądź miła i taktowna, bądź miła i taktowna”. – Jest Pani katoliczką? – pyta podejrzliwie mój rozmówca. – Oho – myślę – no to się zaczyna. – Tak. – odpowiadam z przekonaniem. Kogut nie zapiał, nie wyparłam się, punkt dla mnie. Niestety z prawej strony słyszę kolejne pytania: – Tak? To z jakich części składa się Msza Święta? No i się zaczęło odpytywanie i dawanie do zrozumienia, że za dobrym chrześcijaninem to ja raczej nie jestem. Kiedy już przez te 40 minut wyedukował mnie solidnie na tematy religijne, wysiadł parę przystanków przede mną i dodał na odchodne: „Jutro też będę jechał o tej porze. Może dokończymy rozmowę?”. 

17 myśli na temat “Zaczepiają mnie starsi ludzie

  1. O rany, z tym odpytywaniem z części mszy świętej to już trochę przegięcie 😀
    Widocznie masz coś takiego w sobie, co ośmiela ludzi do kontaktu. To fajna cecha:) Czasem to jest męczące, ale jak sobie człowiek pomyśli, że może być tego dnia jedyną osobą wdającą się z tym staruszkiem w dłuższą konwersację – troszkę serce mięknie. Niesamowicie są spragnieni kontaktu niektórzy starsi ludzie. Ja lubię słuchać jak zagadują siebie nawzajem i tworzy się ciekawa rozmowa 70latków 😀

    Polubienie

  2. Też tak mam, że często zaczepiają mnie ludzie, szczególnie starsi i zaczynają opowiadać swoje historie. Moja córka śmieje się już ze mnie, że przyciągam ludzi 🙂 Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ponieważ jestem raczej introwertyczką. Może przyciągają się przeciwieństwa…

    Polubienie

  3. Też mam takie szczęście, że zawsze ktoś musi mnie zaczepić. Takich historii było naprawdę sporo. Raz jakiś Pan opowiadał mi w autobusie, że jego wnuczka spadła z pieca. Innym razem jakiś miły dziadek częstował mnie miętusami w autobusie. Kiedyś gdy czekałam na pociąg, jakiś mężczyzna podszedł i powiedział, że wyglądam jak szpak 🙂 Zapytałam dlaczego jak szpak? A on, że szpak to taki wiosenny delikatny ptak…Haha! Kto przebije? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Najbardziej podobało mi się „Pani to jest jedną z tych osób co lubią rozmawiać w autobusach czy wolą nie wdawać się w dyskusje?” 😀 konkretnie i dał furtkę żeby się wycofać. Mi często zdarza się gawędzić z różnymi ludźmi o wszystkim i niczym (ostatnio sporo biegam po lekarzach, wiec sama rozumiesz, że warunki na pogawędki na poczekalniani mam idealne :P). Czasami bywa wkurzająco, ale zwykle jest bardzo miło i dużo ciekawych historii poznaje i to nie tylko skróconych kart choroby 😀

    Polubienie

  5. Mi się raczej tacy towarzysze nie zdarzają. Może to mój wyraz twarzy (podobno nieprzystępny)? A może to kwestia podróżowania w godzinach szczytu? W każdym razie nie jestem typem pogsduszkowym i raczej nie daję się wciągać w rozmowy, czy to ze starszymi osobami, czy z rówieśnikami. Jakoś mnie to wprowadza w zakłopotanie, a najgorzej jak ktoś by zapytał, o coś takiego bardziej osobistego, jak wiara. Ja bym pewnie najpierw wypaliła – „to nie jest pana/pani sprawa”, a dopiero potem bym sobie uświadomiła, że nie warto się spinać. Jak byłam młodsza (jakieś 10 lat temu) często wdawałam się w rozmowy. W autobusach, parkach, sklepach… Wiele razy przypłaciłam to godziną wyjętą z życia. Musiałam nad tym zapanować. Ale z mojej asertwności zrodziło się coś bardziej radykalnego. Sama nie wiem czy to dobrze 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s