Nie lubię chodzić na randki

Byliście kiedyś na na prawdę słabej randce? A na kilkunastu? No właśnie. Moje perypetie damsko-męskie na pierwszych spotkaniach z płcią przeciwną nie zawsze były usłane różami…

Milczenie złotem

Randek w ciemno zdecydowanie nie polecam. Ta była krótka i, dosłownie, szybka. Biegnąca wręcz. Niby nic nadzwyczajnego; umówiliśmy się w parku pod drzewem (było jedno takie, pseudo-romantyczne, ścięli je niedługo po naszym spotkaniu, ironia losu), ubrałam dziewczęcą sukienkę (byłam wtedy małolatą uwielbiającą motywy kwiatowe i warkocze francuskie plecione na bok) i ruszyłam na podbój męskiego serca.

Idę w wyznaczone miejsce, widzę go z daleka, serce zaczyna przyspieszać i te sprawy. Podchodzę i… zamieram. Chłopak o głowę niższy ode mnie, z lekko niepełnosprytnym (albo znudzonym?) wyrazem twarzy, patrzy w ziemię i bąka ciche „cześć”. Od razu poczułam, że za bardzo to nie pogadamy, więc inteligentnie mówię: – Yyy…cześć….nie mam za dużo czasu, mama dała mi szlaban i muszę niedługo wracać. Wiem, wiem, niezbyt miłe. Ruszamy w drogę po polnych ścieżkach, wokół szumią drzewa, płynie sobie rzeczka a my… milczymy. Chłopak nie zadał sobie w ogóle trudu żeby mnie o cokolwiek zapytać, zagadać o pogodę chociażby. Nic. Po pół godzinie nerwowego spoglądania na telefon i wzdychania (nieco za głośno) żeby zabić ciszę, zaczęłam moją Wielką Improwizację W Sytuacjach Kryzysowych. Co w skrócie oznacza, że pochłonął mnie własny słowotok. Nie było sensu nawet robić przerwy w wywodzie, bo kawaler ewidentnie zamknął się w sobie i na moje pytania o szkołę odpowiadał skinieniem głowy i patrzeniem w przestrzeń. Wytrzymałam niecałą godzinę i oznajmiłam, że wracam do domu. W mieszkaniu dźwięk telefonu i wiadomość od niego:       – Nie mam czym wrócić do domu i chyba będę musiał SAM poczekać na przystanku. Nie będę do niej pisał żeby mi potowarzyszyła albo mnie odprowadziła. Konsternacja na mojej twarzy i po chwili nowy sms: – Sorki, to nie do ciebie. Taaaaaaa.

 

Nudno-ści

Spontanicznie umówione spotkanie z chłopakiem poznanym parę lat wcześniej. Przychodzę kilka minut wcześniej, żeby w razie ewentualnego nie rozpoznania kawalera, to on musiał szukać wzrokiem mnie. Siedzę na ławce, lekko się wiercę z zestresowania i nagle go widzę: podchodzi dostojnie-chwiejnym krokiem i siada obok mnie. Bez słowa. Hm.. No… Ten… – Cześć. – zaczynam kreatywnie. – Nie, nie, nic do mnie nie mów, zaraz chyba puszcze pawia. – z trudem wymawia chłopak. – Wczoraj byłem na imprezie i teraz mam takiego kaca, że masakra.. – mówi jakby to wszystko tłumaczyło i, co najważniejsze, usprawiedliwiało. – No to może się przejdziemy? Poczujesz się lepiej. – ratuję sytuację jak tylko mogę. – Nie, od łażenia mam jeszcze większe mdłości. – pochyla ciało do przodu, ręce opiera na kolanach, patrzy w ziemię i głęboko sapie. – Może w takim razie spotkamy się innym razem? – pytam z nadzieją w głosie. – Nie, nie, zaraz mi przejdzie.. – przekonuje delikwent i opiera się o tył ławki. Rozmowa po chwili zaczyna… no.. może nie płynąć, ale lekko kulejąc brnie do przodu. – Ja to mam takie marzenie.. – otwiera się przede mną dopiero co poznany gostek – ..żeby mieć żonę, mieszkać gdzieś na wsi i tak codziennie siedzieć po prostu w fotelu. Rozumiesz? Takie spokojne życie mi się marzy. – no okej, myślę, może po prostu chciał się podzielić swoimi przemyśleniami. Wolny kraj. Po chwili jednak zaczyna się odpytywanie: Za jakim jesteś podziałem obowiązków w małżeństwie? Chcesz wziąć ślub kościelny? Mogłabyś nie pracować tylko zajmować się domem? – hola hola, marynarzu! Przed chwilą prawie nafajdałeś mi na buty a teraz odpytujesz z tak prywatnych spraw? Na pierwszej randce? Mowy nie ma. Zaczynam się powoli zbierać, żegnam się szybko, uciekam. Po niecałej godzinie dostaję SMSa: „Było fantastycznie”. 

Orientuj się!

Poznali nas ze sobą wspólni znajomi. Starszy, dobrze ułożony, własna firma.. Przyjechałam na umówione spotkanie lekko spóźniona. Jego mina wskazuje na niezadowolenie. Nieco obrażony idzie obok mnie i prowadzi w stronę parku. – Nie idziemy do baru? – pytam zdziwiona. – Za chwilę pójdziemy. – mówi i siada na pobliskiej ławce, ukrytej w cieniu drzew. Na moje pytające spojrzenie odpowiada wzruszeniem ramion – No co? Muszę się chwilę odstresować. – po czym wyciąga zza pazuchy blanta. Nerwowo rozglądam się na boki i czekam aż chłopak odsapnie. Może rzeczywiście jestem taka super, że aż dech zapiera? Taa. W końcu wstaje i kieruje nas w stronę baru. Zamawia sobie piwo, ja zamawiam piwo sobie. Siadamy w najdalszym miejscu lokalu; przycienione światło, półmrok, romantycznie w cholerę. Zadaje mnóstwo pytań, zdaje się być szczerze mną zafascynowany. Po chwili wpatruje się we mnie intensywnie i pyta: – Ale ty jesteś heteroseksualna, tak? Bo Marcin mówił, że spotykasz się z taką jedną, więc lepiej żebym sobie ciebie odpuścił. – wpatruję się w niego bez słowa przed dłuższą chwilę i czekam na jego śmiech i słowo „żartowałem” . Nic takiego się nie dzieje. Grzecznie odpowiadam, że nie, nie jestem lesbijką, a kolega Marcin dostał ode mnie kosza, więc pewnie trochę nazmyślał żeby zachować fason. Niestety ziarno niepewności o nazwie „ona nie lubi facetów” zostało zasiane i nie dało się go wyplenić.

19 myśli na temat “Nie lubię chodzić na randki

  1. Heh, kto z nas nie mial takiej najgorszej randki, ktora zapamieta do konca zycia? Ja wiem jedno. Najwazniejsze to sie nie zniechecac i probowac dalej ☺ Mi sie udalo (mam taka nadzieje)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Fantastyczne randki! Tekst cudowny! Nawet nie wiesz jak bardzo potrzebowałam takiego zabawnego wpisu, sprawił, że na chwilę zapomniałam o teraźniejszości! Zadziałał na mnie jak kojący balsam.. Wymazujący ostatnie wydarzenia! Dziękuję!

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s