Nie lubię twojej normalności

Jak żyć w zgodzie z własną nadwrażliwością?

Nie lubię tego, że ryczę bez powodu, a ty nie robisz tego w ogóle. Płaczę kiedy mam powód, lub jeszcze się zastanawiam o co mi w ogóle chodzi. Czuję się winna uczuć, złości, twojego mokrego podkoszulka, który niemalże można wyżymać ze słonych kropli. „Łzy jak grochy” – tak mówisz o uczuciach, które płyną kaskadą po moich policzkach. Nawet nie mam siły ich zetrzeć. Zapas chusteczek w naszym domu dziwnie szybko się kończy.

Nie lubię mojej nieuzasadnionej złości, oraz tej twojej, która jest zazwyczaj bardzo racjonalna. Gubię się wtedy, boję, że mi nie wolno, że moja złość nie ma racji bytu, niepotrzebna jest a mnie można nazwać najgorszą na świecie. I za nic nie pomagają tłumaczenia, że powinnam zmienić nazewnictwo względem siebie. Dobrze wiesz jak jest.

Nie lubię twojego spokoju, kiedy we mnie burza i wichry. Jak możesz stać spokojnie i tylko biernie patrzeć? A ja rozpadam się na milion małych kawałków i potem razem, na klęczkach, zbieramy do kupy rozwaloną mnie.

Nie lubię mojego martwienia się niemal każdą pierdołą i twojego zamartwiania raz na jakiś czas. Ja mam problemy własnej produkcji, które zakopujesz potem w naszym ogródku, kiedy już pójdę spać. Martwić pozwalasz się tylko o rzeczy realne, prawdziwe a nie o wydumane lęki bez pokrycia.

Pssss…

Lubię twoją normalność.

Ktoś musi pomóc mi nieść na barkach ten ciężki świat. I siebie.

3 myśli na temat “Nie lubię twojej normalności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s