Wspólne płakanie nad przyszłością

Chyba już nigdy więcej nie pozwoli mi wybrać Filmu Na wieczór. Zawsze kiedy myślę, że wybieram „Super Zabawną Komedię”, okazuje się, że to perfidny wyciskacz łez!

Jeśli chcecie spędzić miły, sympatyczny wieczór we dwoje to… serdecznie nie polecam filmu „Dwoje do poprawki”. Albo przynajmniej nie oglądajcie go, jeśli jesteście miesiąc przed ślubem. Zaczyna się niepozornie, ot dwójka ludzi w podeszłym wieku jedzie na terapię małżeńską, bo Ona zaczyna czuć dyskomfort w ich wieloletnim związku. Niby zwyczajna historia, powszednia wręcz, ale jaka miejscami dołująca!

My, którzy nie myślimy jeszcze o mega wielkich kryzysach małżeńskich i ekscytujemy się wkładaniem obrączki na palec serdeczny – nie daliśmy rady obejrzeć Meryl Streep szlochającej na ekranie laptopa. Przez trzy czwarte filmu Mój Luby otwarcie płakał i raz po raz krzyczał: „Już nigdy więcej nie wybierzesz żadnego filmu!” i „Co ty mi zrobiłaś?!”. Ja, natomiast, płakałam ukrycie i udawałam, że jestem silna i mocna: „No co ty, zaraz będzie jakiś zabawny tekst, zobaczysz! W opisie filmu jest napisane, że to komedia!” – broniłam się. Moja poduszka była jednak już cała mokra, a stosik chusteczek jednorazowych powiększał się z minuty na minutę.

Mimo wylanych łez, ciesze się, że udało nam się dobrnąć do końca. No bo kiedy jak nie teraz zdać sobie sprawę ze słonecznych i burzliwych (z piorunami i tajfunami!) dni małżeństwa? Przecież nie zawsze będzie tak pięknie i uroczo. Różowy jednorożec już nie będzie hasał wokół nas każdego dnia (a szkoda, są takie urocze), a tęcza z waty cukrowej z czasem wyblaknie. I trzeba będzie ją malować na nowo.

-Co zrobimy jak przyjdą takie dni kiedy będziemy się prawie nienawidzić? Jak to przetrwamy? – pytam niemal każdej nocy.

-Będziemy się modlić. 

-Wspólnie? Razem? Dasz radę? 

-Zawsze razem. 

 

6 myśli na temat “Wspólne płakanie nad przyszłością

  1. hmm to mnie zaciekawiłaś tym filmem. mówisz że warto obejrzeć?
    Zauważyłam, że w oryginale ma tytuł Hope springs, więc jakaś nadzieja się pojawia…
    zainteresowała mnie postać głównego bohatera – zgryźliwego, marudnego faceta.
    podobno jednak jest on w rzeczywistości kruchą postacią skrywającą niezabliźnione rany…
    a ostatni akapit – bardzo sensowny.
    pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s