Nudno tu bez ciebie, nudno do obłędu

Zniknąłeś. Nie mówiłeś wcześniej, że masz zamiar wyjechać. Nie mówiłeś też, że masz zamiar odejść na zawsze. Co jeszcze przede mną ukrywałeś?

Wspierałeś mnie od najmłodszych lat, dodawałeś otuchy, pocieszałeś. Byłeś ze mnie dumny jak nikt nigdy wcześniej! To do Ciebie biegłam z każdą piątką, plusikiem do dziennika, do Ciebie dzwoniłam po zdanych egzaminach (nawet tych z życia). Bo najbardziej cieszyła mnie właśnie Twoja radość. Nawet nie moja własna, ale to, że pomyślisz o mnie ciepło choć przez moment.

Tobie mówiłam wieczorem wiersze, kiedy już wszyscy poszli spać. Stałam dumna w blasku kominka i recytowałam poezje o stracie i miłości.

Ręce mam teraz bardziej spokojne,
do miast już tak się nie rwę.
Wciąż lubię wiatr i trochę czytam.
Myślę o śmierci, zanim zasnę,
bo to jest być może powrót.
Jestem wciąż niejasna, niesyta…

 

Kiedy było mi bardzo źle i nie widziałam sensu w moim, jakże marnym jestestwie, ty właśnie pchałeś do przodu, mówiłeś, że jeszcze nie wszystko stracone, że mi się uda, że nie utonę.

Rzucałeś mi koła ratunkowe, krzyczałeś, że Wyspy Szczęśliwe już niedaleko. Że mam je w sobie. Że muszę tyko uwierzyć.

Rozmyłeś się jak bańka mydlana. Nagle zniknąłeś i uporczywie cię nie ma. I jak ja mam teraz żyć, skoro razem mieliśmy dopłynąć do obiecanych wysp?

Ląd już na horyzoncie, dziadku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s